Patenty na oprogramowanie - kontrowersje

Patenty na oprogramowanieInnowacyjność i postęp technologiczny to dążenia, które zachowują priorytetową wartość w globalnej gospodarce, nawet mimo przedłużającego się kryzysu. Miarą nowoczesności gospodarki, ale także potężnych firm, jest bardzo często liczba uzyskanych patentów.

W ostatnim czasie, z powodu takich inicjatyw jak ACTA czy SOPA, większą uwagę poświęca się kwestii ochrony praw autorskich. Jednak to przyszłość ochrony własności przemysłowej, będzie miała ogromne znaczenie dla naszego codziennego życia i rozwoju gospodarczego, gdziekolwiek mieszkamy i pracujemy.

Patent jest najstarszym dokumentem chroniącym prawa własności. Jego zadaniem jest ochrona wynalazków przed przywłaszczaniem ich sobie przez tych, którzy chcieliby czerpać zyski z cudzego pomysłu. Nie obowiązuje on jednak w nieograniczonym czasie. W Polsce udziela się go na 20 lat, po czym publiczne korzystanie z rozwiązania technicznego jest praktycznie nieskrępowane. Ponad to prawa właściciela działają jedynie na terytorium kraju, w którym zgłoszono wynalazek do ochrony. Należy pamiętać także o tym, że aby korzystać z przywilejów, jakie daje ten dokument, trzeba płacić okresowe opłaty do urzędu patentowego, który go udziela. Bezpłatne przeglądanie udzielonych dotychczas i obowiązujących dokumentów patentowych jest możliwe w internecie.

Najprostszym narzędziem służącym do tego celu jest wyszukiwarka Google, która przeszukuje bazy danych United States Patent and Trademark Office. Europejska sieć baz patentowych umożliwia poszukiwanie archiwów wszystkich państw UE, w tym oczywiście Polski, a nawet Japonii. W powszechnym mniemaniu ekspertów, patenty były dotąd kluczem do rozwoju innowacyjnej gospodarki. Urządzenia, technologie, ogólnie wynalazki przyczyniają się bowiem do ekspansji przemysłu, można na nie udzielać także licencji, z których czerpie się później zyski.

Patenty na oprogramowanie

Kraje, które rejestrują najwięcej dokumentów chroniących wynalazki, takie jak Stany Zjednoczone i Japonia, królują w rankingach innowacyjności. Ostatnio słychać jednak głosy, że te dokumenty są jedynie biurokratyczną barierą postępu technologicznego. Rzeczywisty rozwój gospodarki ma przyspieszać brak rygorystycznego prawa wynalazczego i wolne licencje. Te rewolucyjne, wydawałoby się poglądy, wpisują się w debaty nad kontrowersyjnymi kwestiami wprowadzenia w Unii Europejskiej patentów na oprogramowanie (wzorem prawa amerykańskiego) oraz utworzenia systemu jednolitego patentu europejskiego.

W pierwszym przypadku zachodzi zagrożenie, że amerykańskie firmy zmonopolizują lepiej rozwijający się obecnie europejski rynek IT, skutkiem czego upadłoby wiele firm z sektora MSP. Straciliby na tym jedynie klienci. Z powodu mniejszej konkurencji, płaciliby więcej za gorszy towar. Drugie rozwiązanie zakłada z kolei stworzenie sądu patentowego dla wszystkich państw unii, który miałby rozstrzygać o przyznaniu ochrony wynalazków lub nie. Według niektórych godzi to w konstytucyjne zasady sprawowania sprawiedliwości w naszym kraju.

Biorąc to pod uwagę, opinie, że brak ścisłej ochrony wynalazków sprzyja firmom, nie należy uważać za niedorzeczne czy skrajnie liberalne. Przedsiębiorstwa mogą się rozwijać, tworząc wartość dodaną dla gospodarki, korzystając z wypracowanych wcześniej rozwiązań i ulepszając je. Nie muszą ponosić wtedy wielkich środków na badania rozwojowe, ani troszczyć się o urzędową ochronę swoich wytworów zawsze i wszędzie. W rezultacie skraca się „czas postępu” a szanse na przełomowy wynalazek na miarę telefonu czy żarówki rosną.

Może więc warto pomyśleć o zastąpieniu starego patentu czymś nowym, adekwatnym do współczesnych wyzwań?